5 DIET, których lepiej unikać

Dzieńdoberrro Groszki! 

Byli kiedyś na Diecie Cud?  Albo kusiło Was takie ustrojstwo? Z jednej sony wzrasta świadomość w temacie tego, że NieMaDietyCud! i że WTrzyTygodnieNieSchudnieSię10Kilo, zwiększa się wiedza o potrzebie budowania trwałych, zdrowych nawyków i jedzeniu mniej przetworzonej szamy. Z drugiej strony mamy istną InfoSraczkę! odnośnie diet, nowości dietetycznych, diet on-line i całkiem nowych diet, przemian, metamorfoz treningów, aplikacji do treningów, trenerów do treningów, narzędzi do treningów, i całego tego FitSzlamu. Coraz ciężej jest filtrować informacje. A temat się nie kurczy, tylko rozrasta i rozrasta, tworząc miliony sprzecznych ze sobą teorii i porad przeciw poradom. A społeczeństwo spokojnie sobie tyje i tyyyje, przechodząc obok plakatów z nową aplikacją do komponowania posiłków i suplementacji. 

Taki trochę informacyjny matrix, w dodatku średnio skuteczny.  Skarbuśki, zanim skorzystacie z jakiejś diety, znalezionej w czeluściach Internetu, od koleżanki zasłyszanej, czy w przypływie czarnej rozpaczy z powodu za dużego poślada na fitportalu zakupionej, ZANIM TO ZROBICIE przeczytajcie zwierzenia Sowy, o dietach-klapach, które niechlubnie zdobią moją żarcio-historię. Przeczytajcie, może się zainspirujecie do NieDietowania😊 😊 😊 ! 

1.Dieta Warzywno-Owocowa 

Skarbuśki , wiecie, jak znaczyłam przygodę z dietami to NIE MIAŁAM JESZCZE INTERNETU ( pierwsza dieta- lat 13, internet w domu- lat 17), więc dostęp do wiedzy był z lekka ograniczony😊 . Pierwszą moją dieta była dieta wyczytana Z GAZETY! Taaaak, z gazety, tygodnika jakiegoś dla kobiet, może nawet to był tygodnik z programem telewizyjnym…😉. Kochańce, dieta ta zakładała 3 tygodniowy post warzywno-owocowy i obiecywała utratę 10 KILOGRAMÓW😛!!!! Można było na niej JEŚC ILE SIĘ CHCE, jedynie warzywa i owoce, z wyłączeniem strączków, roślin kapustnych, ziemniaków, batatów i bananów.  

No więc radość w sercu nastolatki, te 10 kilo to akurat tyle ile mi potrzeba zrzucić!! Trzy tygodnie-wytrzymamy!  

I jak się ta “dieta” (w cudzysłowie przez duże C😉)  skończyła? Efektem jo-jo pomyślcie? A pupa tam! Żadnego efektu jojo nie było, bo nie było żadnego efektu! No może był , jakieś 2 kilo po 2 tygodniach (bo tyle wytrzymałam) ale nie taki na jaki liczyłam🙁 . I zonk, jak to się stało, przecież tak się starałam? A no się stało to, że organizm po pierwszym dniu takiej warzywnej głodówki PRZESZEDŁ W TRYB OSZCZĘDZANIA ENERGII i zaczął magazynować. Biedaczek, organizm rosnący jeszcze, nie wiedział co to za straszne czasy nastały, były węglowodanki  codziennie a tu bach –pomidory z ogórkami na śniadanie. Kochani, nie powiem Wam, że każda taka dieta jest zła, jednak, jeśli decydujecie się na dietę roślinną pamiętajcie, żeby wzbogacić ją o strączki i warzywa, które dostarczą organizmowi dużo energii, jak ziemniaki czy bataty. I nie głodujcie! Dostarczacie organizmowi tyle ile POTRZEBUJE! A nie tyle żeby schudnąć..😛 

2.Dieta Kopenhaska 

Dieta polegającą na czarnej kawie na śniadanie i befsztyku na kolację. Byłam na niej krótko… mój organizm nie za bardzo mógł znieść brak śniadania i czarnej kawy na psuty żołądek. Skarbki, jedzie śniadania, to ważne. Niech będą białkowo-tłuszczowe, węglowodanowe, płatki z jogurtem czy kanapka z jajkiem. Najważniejsze NIECH BĘDĄ Śniadania! Niech Żyją sniadania!  

*Przyznam się wam że jestem takim ŚniadanioPotworem, śniadaniowe staffy mogłabym jeść dzień cały, na okrągło. Są tu ze mną inni śniadaniożercy?  

3.Dieta MŻ (czyli mniej żryj)

O mojej przygodzie z tą dietą już Ci opowiadałam, przy okazji innego wpisu (Poczytasz Tutaj).  Za dietę MŻ zabrałam się, kiedy byłam już kapkę starsza i nadal miałam te 10 kilo za duuuuużo🙁.Wzięłam i zawzięłam, odstawiłam kolorowe napoje (piona!), ciasta i słodycze( Piona!) i posiłki po godzinie 16…  No właśnie, wegetowałam na śniadaniu i obiedzie. Jadałam dwa duże posiłki. I powiem Wam, że dieta działała!!, na początku spektakularnie! 3 miesiące i zrzuciłam niechciany 10-kilowy balast. Ale problemy zaczęły się później, bo waga w górę szła mimo restrykcyjnych posiłków, a uczucie głodu tylko rosło i rosło. Kurdenson, Kochańce, ja śniłam o jedzeniu (zdarzało mi się nawet śnić o parówkach, które średnio lubię😊 ) . Potem zaczęły się napady głodu, wieczory dzikiego obżarstwa, a po nich wyrzuty sumienia i restrykcyjne posiłki przez następny tydzień. Byłam jak zając goniący marchewkę na kiju. Wiele wody musiało upłynąć żebym zrozumiała i przestała się łudzić FitSzlamem. Nie osiągnie się Dobrej Sylwetki jedząc MAŁO, dobra sylwetka przyjdzie sama, kiedy będziesz jadała TYLE ILE POTRZEBUJESZ! Kiedy postawisz na zdrowe posiłki, kiedy ugotujesz sobie zupę!!!, kiedy zrobisz krem z awokado, kiedy zjesz KOLACJE! -zdrową, lekką, pyszną, na której przygotowanie poświęcisz 20 minut swojego czasu! JEDZ- wtedy schudniesz! 

4.Dieta Wykluczająca 

Oooo! Te diety to modne są! Generalnie te diety działają i to SZYBKO!!! Więc wykluczać, wykluczać. Pierwsze co do głowy przychodzi- wykluczmy zboża! One głównym TłuszczoZłem! Poślad maleje w tempie wręcz astronomicznym! Tylko co potem/ Już NIGDY (nigdy w życiu!!!)  nie pożresz świeżego pieczywka, pizzy, płatków, ciacha? Nigdy, nigdy?  No właśnie… a wtedy poślad zacznie rosnąć w tempie astronomicznym do kwadratu. Tak się kończą wspaniałe diety wykurczające, jo-jo jak ta lala😛 . 

5.Dieta Pudełkowa

Tu moje uczucia są bardzo mieszane. Bo na taką dietę pokusiłam się kiedy mój Mały był jeszcze bardzo mały (6 miesięcy), a ja wróciłam do pracy zawodowej, i brak czasu i sił na gotowanie zaczął dawać się we znaki mojemu zdrowiu (i pośladowi teeeeż 🙁 ) . Pomyślałam wtedy, że ot rozwiązanie idealnie- 5 zdrowych posiłków, recepta na bark czasu i odgrzewane pierogi. Prawda, były to posiłki były dobrze skomponowane, syte i smaczne.  Ale, ale! Taka dieta uczy trochę lenistwa i nie jest predyktorem Dobrych Nawyków. Przyzwyczajasz się do wygody odgrzewanych dań i potem ciężko się przestawić na tryb GotujeDlaSiebie i tryb RobieZdroweZakupy. Więc, ok; to może być opcja na jakiś czas, kiedy wiesz, że nie ogarniesz, ale to nie jest LekNaCałeFrytkoZŁo ( i do tego drogaśnie to cholerstwo!). 

… I to by było na tyle, z mojej niechlubnej dieto-historii😕. Nie wynaleziono lepszego sposobu na utratę wagi (mogli by się za to wziąć, prawda?😉)  niż  jedzenie oparte na zdrowych nawykach,  nawadnianie organizmu i trochę sportu. Wiem, to może człowieka załamać😛 😉 . Ale nic, trzeba zakasać rękawy i wziąć się za pooooowolny proces zmiany nawyków.  

Spodobał Ci się wpis? Śledź mnie na Instagramie i Facebooku

Brak komentarzy

Napisz komentarz