Poradnik Ohydnej Egocentryczki


Dlaczego najpierw JA? 

Skarby. Znacie to?  “Żeby pokochać innych, najpierw musisz pokochać siebie” .

Niby prościzna, banał taki, ale czy ma przełożenie na nasze życie? Czy ma przełożenie na WYCHOWANIE? 
MY Kobietki mamy taką tendencję (trochę wrodzoną, resztę nabytą) żeby się innymi osobnikami w społeczeństwie opiekować. Pomagać im. Dbać, pytać, odczytywać potrzeby z minidrgnięcia warg i te potrzeby spełniać😉. No dobra, może tu poleciałam dramatem, ale trochę takie “Ja Ci pomogę” i “Nic się nie stało” jesteśmy. Ogólnie tendencja dobra, ale świat nas chyba troszkę powypatrzał w tym względzie. Bo tak siejemy dookoła empatią, tak się staramy, tak przemilczamy (a, żeby było miło), że w środku nas wybucha wulkan.  

Na tym świecie tak to już jest, że WSZYSTKO z CZEGOŚ wynika.  Potrzeba DAWANIA SIEBIE jest w kobietach z racji ewolucyjnie przydzielonej roli (co potwierdza fakt, że jak już stajemy się matkami, to zupełnie wariujemy😛 😉).  Ale, tak sobie skromniutko myślę, że większość POMOCOWOŚCI 😛 dostajemy w prezencie z dzieciństwa.  Przekonanie, że trzeba najpierw o innych się zatroszczyć, innych spytać o zdanie i preferencje, że “to nic” jak nie jest po naszej myśli, że to oznacza “Być dobrym człowiekiem”. Nie samolubnym. Nie egoistą (albo egoistką, OMG, to jeszcze gorzej brzmi!). Samolubni są Źli. 

Kumacie to? Samolub- językowo, na mój prosty umysł- “ktoś kto lubi siebie” – to słowo ma w naszym kraju znaczenie negatywne. Bo „siebie” to nieee, to nie ma czasu, to matka/córka/babcia wyrodna, co sama zje, a dziecku nie da.  Wiem, to brzmi trochę zbyt dramatycznie i wyolbrzymiam- ale ziarenko w tym jest, prawda? Dlatego lepiej być Ohydnym, Przebrzydłym i Podłością Śmierdzącym Egocentrykiem, bo dopiero wtedy możemy …kochać. Obdarzenie innych miłością, pomocą, wybaczeniem jest możliwe szczerze, dopiero wtedy, kiedy najpierw wybaczymy sobie, pokochamy siebie i sobie pomożemy.  

Ja swoją walkę o zdrowe samolubstwo sprowadziłam do kilku prostych tipów, a że wylewny ze mnie człowiek (i zamknięta w domu z roczniakiem matka😛) to chętnie się nimi podzielę. 

1.Samolubna Fizycznie 

Podstawowa sprawa to dla mnie takie dbanie o siebie, w sensie ciała i zdrowia. Żebym miała siły do rozdysponowania, żebym miała światu co dać, najpierw muszę ten dobrostan cielesny zachować. A taka obserwacja cichutka mnie nachodzi, że Polki o ten swój dobrostan dbają słabo. Bo przecież- “Nie będę dla samej siebie gotować” – popularne stwierdzenie, prawda? A, kurdensosn, czemu nie? Gotuj, bo TY jesteś WAŻNA; warta tego, żeby poświęcić pół godziny i obdarzyć ciało zdrowym jedzeniem zamiast żarcia z plastiku. Warta jedzenia na ciepło, przygotowanego z miłością i troską. Warta zupy ugotowanej w środku nocy! 

2.Nie jestem odbiornikiem emocji 

To też mi się często zdarzało. Przejmowanie emocji innych ludzi. Tych negatywnych, jak złość czy smutek, także. Nie chodzi o to, że się przejmowałam, ja się autentycznie złościłam, na męża koleżanki z pracy, co on taki chamski i leniwy; smutna byłam przez chorobę dziadka sąsiadki. Teraz się trochę odcinam. Nie stawiam MÓRÓW, ale zrobiłam sobie EMOCJONALNE SITO. Nie pozwalam, żeby czyjś zły humor zepsuł mój humor; przejmuje się, ale z umiarem. 

3.Manipulatorzy istnieją 

To smutny punkt. Ale potrzebny. Bo wiecie, jestem wychowana w przeświadczeniu, że LUDZIE SĄ OGÓLNIE DOBRZY. I za to przeświadczenie jestem moim rodzicom wdzięczna po stokroć, bo rozjaśnia mi życiowe zakręty. I takie mam też przekonanie, że jak ludzie są smutni to nie dlatego, że chcą coś ugrać albo coś wymusić. A to niekoniecznie prawda jest. Na mojej ścieżce życiowej natknęłam się niestety na osoby, które mnie trochę…hmm, zmanipulowały. Więc teraz uważam. Bez przesady, bez wielkich teorii spiskowych i dostrzegania wszędzie oszustów i kłamców. Ale uważam.  Egocentrycznie, samolubnie, z wzrokiem skierowanym w swoją stronę- uważam.

4.Niewinna  

Winna- bycia szczęśliwą, kiedy inni nie są. Winna korzystania z życia, kiedy inni nie mogą. Winna zostawiania dziecka z babcią, żeby się z mężem porandkować. Takie szczęście winą podszyte- bo nie wypada tak zacieszać, bo tak robi Matka Wyrodna i Podła Osoba, która patrzy TYLKO NA SIEBIE. Też tak macie?  Dlatego uczę się odcinać. Cieszyć się puki mogę, cieszyć się szczęściem puki trwa. Nie obwiniać za całe zło świata i wszystkie psy w schroniskach, kiedy ja sączę zimne piwo na ogrodowym tarasie. 

Z tym punktem, Kochańce, idzie mi najtrudniej. Cieszenie się własnym szczęściem- a niby najczłowieczeńsza prościzna, c’nie😛 ? 

Spodobał Ci się wpis? Śledź mnie na Instagramie i Facebooku

Brak komentarzy

Napisz komentarz