Ciało (Nie)Kochane

Ciało niekochane. 

Gorzej- ciało znienawidzone. 

Ciało NIEWYSTARCZAJĄCE, ciało BRZYDKIE, ciało SŁABE. Nienawiść do ciała- dla mnie temat rzeka, bo nie przesadzając, ta nienawiść zabrała mi pół życia. Teraz, w chwilach, kiedy nabieram dystansu, myślę sobie “Taka pierdoła, takie nic, a tak zatruło mi żywot”. Ale to w chwilach dystansu, a są też nie-dystansu chwile…

Wiecie, to ciało moje to dobrze ze mną nie miało. Niekochane, zagubione, żyło ze mną, katowane dietami, głodówkami (na przemian z napadami obżarstwa..😕), treningami ponad siły (lub, w chwilach gorszych, zastane zupełnie), jedzeniem śmieciowym i ortodoksyjnie zdrowym.  Nagradzane było jedynie, kiedy cyfry na wadze się zgadzały (o mojej pełnej błędów drodze do racjonalnego odżywiana przeczytasz TUTAJ). Taaaaak, biedne ciało, akceptowane jedynie w odpowiednim rozmiarze, inaczej karane i niechciane.  

W całej tej nienawiści (czy też, lżej z lekka- nielubieniu, nieakceptacji) wiem, że sama nie jestem. Wiem, że też tam jesteś.  Wiem, że nie raz wpisywałaś w wyszukiwarkę “Jak schudnąć 5, 10, 15 kilo?”  czy “Jak mieć płaski brzuch?” albo “Jak wrócić do formy po ciąży?”.

Wiem, że patrzysz na swoje ciało w lustrze i czujesz na nie złość. 

Złość, że nie chce współpracować. 

Złość, że nogi są zbyt tęgie. 

Złość, że brzuch wystaje. 

To przecież parę kilo, tylko parę kilo, a Ty tak się starasz.

To ciężkie czasy dla ciała 

Ciężkie już od malucha, kiedy to dostajemy od Cioci/Mamy/Babci (ktoś ją w końcu kupi😛) lalkę Cindy /Barbie/Maggi z talią osy, włosami do pasa i nogami do nieba. Jej wystające kości policzkowe i wielkie, GŁODNE oczy sprawiają, że każda 6-latka piszczy z zachwytu. Potem jeszcze jest gorzej…  Co prawda pochód szkieletowych modelek został teraz wyparty przez Kobiety-FitRoboty, ze sztucznymi cyckami, ale cóż, niewiele to zmienia. Wiadomo, Dziewczynko, że możesz lepiej! Internety aż huczą od niesamowitych przemian (Metamorfoza przed i po) kobiet, które zmieniają nie tylko swoje ciało, zmieniają swoje życie. Oczywiście dzięki odpowiedniej diecie, treningom 4 razy w tygodniu, suplementacji i odrobinie skalpela😛. Ostatnio, natknęłam się w artykule na temat zdrowego żywienia (tak pochłaniam je tonami😛) na całkiem niewinnie brzmiące zdanie:

“Zamawiając w restauracji sałatkę Ceraz pamiętaj, że kiedy dodasz do niej sos znacząco zwiększasz kaloryczność. Najlepiej zamawiać sałatę bez sosu lub ograniczyć jego ilość do minimum”.

No rzesz! Bo sałata bez sosu jest…hmmm, pyszna i na pewno się nią najem🙂😉 .  

Generalnie cudownie jest zapierniczać od rana do wieczora, ogarniać prace, domy, roboty wszelkie, rodzinę, dzieci, pójść na trening, zrobić truchtem, ahhh te 5 km, a potem zasiąść do zielonej suchej sałaty.

Ale takie mamy być! Niezniszczalne, zmotywowane, głodne!! Dzięki temu będziemy miały pięknie wystające kości policzkowe i DUUUUŻE, GŁODNE OCZY. 

Wehikuł czasu Bobasowy 

Kiedy to się stało? Że przestałyśmy kochać to ciało? Ciało, które jest naszym najważniejszym instrumentem; ciało, które jest (kurde no!  brzmi to tak patetycznie, ale mimo to napiszę) DAREM!  

Przyglądam się teraz mojemu Małemu Brzdącowi (rok i dwa miechy człowiek liczy) i widzę jego stosunek do tego małego ciałka jakim go obdarzyłam (a co? Trzeba podkreślać swoje zasługi, c’nie?😛 ) . Patrzy się Szkrab w lustro, całkiem golutki, wypina pulchny brzuszek i obserwuje. Obserwuje z dumą i ciekawością. Ciała używa- dotyka, smakuje ( oojjj smakuje😛) słyszy, przytula, poznaje faktury i smaki. Patrzy na swoje paluszki jakby były żywymi istotami. Kocha. Współgra ze swoim ciałem. Nie działa przeciwko niemu. Je, kiedy jest głodny. Pije, kiedy chce mu się pić. Nie zagłusza pierwotnych potrzeb medialnymi karykaturami.  

Kurdenson, kiedy ja to zgubiłam? I dlaczego tak długo odzyskiwałam?

Doceniać 

Bo widzisz, ja robiłam wszystko na odwrót. Kiedy byłam głodna- nie jadłam. Żeby ciało było lepsze. Żeby się dostosowało do tego czego ja chcę. I byłam wściekła…że, mimo moich starań tak nie jest. Że kilogramy ubywają zbyt wolno, a obwód ud się nie zmniejsza. 

Musiało dojść do krytycznych sytuacji żebym zaczęła doceniać to co mam. Ciało. I żebym zaczęła o nie dbać. Doceniać, że jest zdrowe, silne, że daje mi możliwości poznania, rozwoju, kochania, pomocy moim bliskim.  

Doceniać za to, co dzięki niemu mogę, a nie za to, jak wygląda. Dałam mu akceptację (do miłości jeszcze trochę drogi) a ono odwdzięczyło mi się …wyglądem. Nie takim jakim zakładałam wcześniej (bo zakładałam sporą niedowagę) ale normalnym, zdrowym wyglądem.

Dziękuję Ci kochane Ciało, że mimo tych tortur jakie ci zadawałam, że mimo diet szalonych, głodówek, obżarstwa, śmieciowego żarcia bez umiaru, dziękuję żeś mimo tego mnie nie zawiodło i trwało przy mnie, silne i gotowe na moje szalone pomysły. Dziękuję, że przetrwaliśmy to razem. 

I obiecuje poprawę. 

Spodobał Ci się wpis? Śledź mnie na Instagramie i Facebooku

About

2 komentarze

  • Kate 10 maja 2019 at 19:00 Reply

    A to nie jest tak do końca. Ja nie uznaje liczenia kalorii. Dlaczego? Bo nie dam się zniewolic. Albo diety 1000 kcal. Przecież to jest jakaś głupota. Można jeść normalnie, oczywiście pomijam codzienne wizyty w KFC i trzymać formę. Owszem jestem obecnie na diecie ale jest ona tak dobrana że nie chodzę głodna a moj jadłospis to nie tylko zielsko. Tak też można. A nawet jak zgrzesze to mam to wiadomo gdzie. 😂 Zaczęłam tyc, doszła frustracja, patrzyłam na siebie jak na kogoś kto wygląda jak świnka. Ale od kiedy zaczęłam coś ze sobą robić to powiedziałam sobie ze napewno nie za wszelką cenę i nie chce być jak inne. Chude, wychudzone, i wszystko w moim życiu ma być pod dyktando diety. Chociaż otyłość daje we znaki nie tylko mi ale i mojej rodzinie. Zaniedbalam siebie i to pociagnelo za sobą sprawy rodzinne. Ale nie robię nic na siłę, robię coś dla siebie.

    • SowaNaWsi 12 maja 2019 at 09:08 Reply

      Cześć Kate, dziękuję Ci za ten komentarz. Właśnie o to mi chodzi- o zdrowe podejście do odżywiania, o zdrowe podejście do ciała. Dieta- jeżeli mówimy o niej w rozumieniu potocznym- ma nas doprowadzić do oczekiwanych rezultatów, a ze zdrowego trybu życia zrobić centrum naszego wszechświata. Mnie ciężko było się trzymać wyznaczonych diet przez dłuższy czas ( miesiące, lata), więc stawiam na Jadłospis, czy Menu (tak to można określić), wybieram produkty które mogę jeść, odstawiam te wysokoprzetworzone, ale nie mam sztywnych reguł. Masz rację, otyłość to też nic dobrego i zgadzam się z Tobą- nic na siłę, i wszystko w zgodzie z sobą. Pozdrawiam serdecznie, trzymam kciuki za Twój cel. Miłego dnia

Leave a Comment