Trzy powody dla których Uciekłam!

Kochane Groszki

Macie czasami DOŚĆ? Dość ponad wszystko, Dość wszystkiego i wszystkich, czujecie się jak zero totalne; wypalony, suchutki patyczek? Ja właśnie tak się ostatnimi czasy czuję, jak zombi… Oj, bo za dużo biadolenia będzie…! Czułam się w każdym razie jak na porządna Matkę Polkę przystało ZMĘCZONA ŻYCIEM, więc zamiast się świętować i majówkować, spakowaliśmy z Sowim Starszym manatki, wzięliśmy Sowiego Młodego pod pachę i w drogę! do łatwiejszego życia ( na dwa tygodnie!). I jak sobie tak to życie ułatwiamy, i chwil kilka Matka Sowa miała żeby, wyciągając poślady w stronę słońca, nad sensem wszystkiego się zastanawiać ( nie dużo tego czasu, oj nie dużo, bo wakacje z dzieciakiem to już nie ta sielanka co kiedyś…ahhh). I doszłam Kochani do okrutnych wniosków, okrutnych Wam mówię! Bo, kurczę blade, główne powody, dla których chciałam uciec SAMA SOBIE STWARZAM! Dacie wiarę?

1.POTRZEBA ROBIENIA

Bo przecież czasu nie można ZMARNOWAĆ! A wiadomo, jak się nic nie robi, to marnacja czasu jest wtedy największa!!! A nawet jak trzeba odpocząć to jest wiele możliwości aktywnie, bo tu przecież o zdrowie zadbać można i trening zaliczyć (choć się nie chce) albo coś ugotować, bo w końcu tak to lubię, a czasu nigdy nie ma. I koniec, końców z odpoczynku robi się gotowanie, z gotowania sprzątanie, ze sprzątania mycie lodówki. Pisałam Ci już o tym, że walczę z takimi skłonnościami. Więc uciekam na wakacjole, bo tu nie można za bardzo gotować, sprzątać, czy inne twórczości gospodarcze uprawiać.

2. POTRZEBA KONTROLI

OOO, to już Sowi Starszy wie i często mi uświadamia, że ja Taką potrzebę mam. I ja też powoli sobie to uświadamiam… Ostatnio u mnie szał z żarełkiem, kontroluję pod względem chemii, staram się żeby było tak zdrowo jak to możliwe, warzywka od rolnika, miody sowiogórskie itp. Wszystko fajnie, ale to czasu zajmuje, takie gotowanko, jak nie chcecie korzystać z gotowców. Więc uciekam do hotelu, bo tu mi dadzą, a ja zjem ( i Mały zje!), pogłaskamy się po brzuchach i przeżyjemy. A ja nad tym wszystkim głowić się nie muszę, życie się toczy, ja się odcinam i biernie sobie patrzę. Ale dwa tygodnie to mój maks, więcej bym nie wytrzymała; słowo!

3.POTRZEBA BYCIA KIMŚ WIĘCEJ NIŻ

Niż tylko matką. Potrzeba znlezienia się w innej roli niż gotowaczka, sprzataczka i usypiaczka. Codziennie te same czynności, powtarzane rytuały. Zawsze tak miałam, takie wrażenie, że kiedy gdzieś wyjadę, na chwilę stanę się kimś innym. I tak się czułam. Na wakacjach odpoczywam trochę od samej siebie, w sensie roli, którą pełnie. Niby i tak mam Małego cały czas przy sobie, ale jest jakoś inaczej. Jakby człowiek trochę się odkurzył, poznał nowych ludzi, zrzucił stare szmaty i ubrał jeansy obcisłe;)

Uciekłam, pojechałam, nie muszę się móżdżyć nad życiem jeszcze przez pięć dni:)

A po powrocie do domu nauki odpuszczania ciąg dalszy.

Spodobał Ci się wpis? Śledź mnie na Instagramie i Facebooku

About

No Comments

Leave a Comment