fbpx

Z wózkiem w góry i w kosmos- nie dla mnie

Hej Kochańce Moje🙂 Macham do Was serdecznie z moich greckich wakacjoli (kurde, nie powiem, że z ciepłej Grecji, bo tu chwilowo zimniej jak w Polsce😛). Macham, macham, pozdrawiam serdecznie i mam jedną myśl, którą koniecznie muszę się z wami podzielić, nie bacząc więc na to że URLOP, siadam i pisam😛 😉 . 

Z wózkiem w kosmos 

Chyba taka moda panuje, w internetach, facebookach, instagramach i innych, mniej mi znanych, że z dzieckiem, nie ważne jak maleńkim, można jechać dosłownie wszędzie. Zabierasz wózek odpowiedni, zabierasz nosidło, pakujesz wszystkie baby-rzeczy (stos ich cały 😮 !) w małą walizeczkę i uderzasz! Gdzie? O bosz, no WSZĘDZIE. Górskie szczyty zdobywasz, plaże niedostępne, kraje odległe, do których jechać musisz, lecieć dwoma samolotami, płynąć i znów jechać.  

Fajnie, fajnie… Ogólnie SZACUN. 

Cudowie, że tacy odważni i zorganizowani rodzice istnieją, że się nie boją trudów podróży, chorób, problemów, że rękawy zakasują, na plecy dzieciaka rach-ciach, przejdą tak 10 km i powiedzą “było warto, dla tego widoku było warto”. Jeszcze raz powiem: super i wspaniale, że tak Ludziska potraficie.

Ja nie potrafię. I wstydzić się tego też nie zamierzam. 

Dla mnie kosmos to przejście z dzieckiem przez odprawę paszportową na lotnisku (marudzenie, kopanie, rozkruszanie jedzenia, bunty i płacze), lot (o bosz, jeszcze więcej kopania😕 ) czy pakowanie ( zupełnie niemożliwe!). I ja nie będę się z tym wózkiem taszczyć na szczyty, nie będę zwiedzać miast starych, ani jechać 50 km, żeby coś tam zobaczyć.

 Co robię zatem? Kładę poślady na plaży, obok człeka mojego Młodego, zaopatrzam go w łopatkę, wiaderko, piłkę. Generalnie, ja chcę mieć na wakacjach jak najłatwiej. Trudności w codziennym życiu mam wystarczająco, więc na wakacjach sobie nie dodaje. Powszechnie wiadomo, że wakacje z małym dzieckiem to parodia urlopu, ale może być całkiem nieźle, jeśli rzeczy konieczne do zrobienia ograniczamy do minimum🙂.  

Tak, tak, leniwa ze mnie baba, dziecku świata nie pokazuje, tylko na plaży się wyleguje (ten, kto był na wakacjach z dzieciakiem wie, że to nie możliwe, ale co tam.. Puśćmy wodzę fantazji😛)… 

Czy aby na pewno świata nie pokazuje? Czy roczne dziecko się na wczasach all-inclusive- plaża- czas- cały nic uczy i nie rozwija?
Roczne dziecko?
 

Poszaleli ludzie… 

Roczne dziecko jest zachwycone innym kotkiem, piaskiem po horyzont, innym drzewkiem, listkiem, kamyczkiem.  Podobną radochę będzie miało z kamyczków kolorowych jaki i z odwiedzenia starówki starego miasta (może z kamyczków nawet większą 🙂 🙂 🙂). 

Rozwijać dziecko trzeba na co dzień, pokazując mu świat wokoło domu- kwiatuszki, zwierzęta, ludzi, budynki. Na wakacjach trzeba odpocząć. Tak myśli Sowi Leń, na wakacjach odpoczywająca🙂| 
 Miłego dnia dla Was🙂  

Spodobał Ci się wpis? Śledź mnie na Instagramie i Facebooku


1 Comment

  • Mariola 25 kwietnia 2019 at 21:07 Reply

    Ja uważam że nie zwiedzać to można nawet z czterolatkiem… Osobiście z moimi starszaki nie robimy tego… Już sobie to wyobrażam zostaw ,nie ruszaj, nie dotykaj ,cicho bądź pan teraz opowiada ,nie biegaj zaraz gdzieś tam pójdziemy… I słynne chce kupe (na cały głos) do tego jeszcze szybko szybko bo nie zdążymy już mi się odechciało… A podobno moje dzieciaki są grzeczne… A teraz jeszcze starszaki i niemowlak… Więc wybieramy plaże piaszczystą (kamienista Chorwacja odpada) gdzie starszaki pobiegają, w piasku się bobawia muszelek nabierają freezbee porzucają oto a niemowlak jak już zje tone piachu to przynajmniej kamieniem się nie udławi 😉 starszakom babki popsuje poraczkuje…a my pozwolimy im się wyszaleć sami może w coś pogramy i się z nimi popluskamy… A w restauracji będzie słynne zaczekaj, nie ruszaj, nie nie potrzebujesz tego, dobrze idziemy zrobić te kupę😉 i cała masa uważaj nie zbij, gorące , usiądź, nie krzycz tu są inni ludzie itp… i po całym tygodniu wrócimy w kąplecie szczęśliwi i wypoczęcia😊

Napisz komentarz