Papryczka chilli- 5 faktów i jeden chilli-przepis

Kochaniutcy, lubicie to pieczenie na języku po kęsie dobrze dochillowanej potrawy? Lubicie “czuć, że jecie” czy wolicie dzidziusiowe smaki? Ja oczywiście z chillolubnych♥.

A wiedzieliście, że…

1.Chilli pomaga w odchudzaniu.

I to nie żaden mit! Kapsaicyna, związek roślinny obecny w papryczce, posiada unikatowe właściwości, dzięki którym przyśpiesza przemianę materii i…uwaga! zmniejsza apetyt. Na własnej skórze powiem, że kiedy jem dobrze poostrzoną potrawę zazwyczaj nie sięgam po dokładki (a dokładki mą zgubą🙁 , nie słodycze, nocne podjadanie, czy cola- dokładkami boczki robię🙂).

2.Za ostro!? Idzie się uodpornić

Pamiętam, ba.. Bardzo dobrze pamiętam chwilę, kiedy podczas pierwszej podróży do Włoch obserwowałam starszego Pana, jedzącego paprykę chilli W CAŁOŚCI. Kurczę, siedział sobie Pan Dziadek na starym włoskim murku i wpierniczał papryczki zagryzając suchą bułą…No SZOK! Całe moje jestestwo krzyczało wtedy (w skrytości duszy oczywiście🙂) “Nie jedz Pan tego! Nie krzywdź się!”. A tu taki zonk, że do wszystkiego idzie się przyzwyczaić. Desentysyzacja, tak to się ładnie nazywa. Spore spożycie czerwonego diabełka, po odpowiednim czasie, powoduje odwrażliwienie nerwów na bodziec. I ja to czuje, Kochani, o tak! To co kiedyś paliło żywym ogniem dziś jest średnio ostre🙂. Takie czary, takie życie😛.

3.Ostrość skalą mierzona

Skoro mamy ponad 140 odmian papryczki (i to w samym Meksyku) to i mamy coś takiego jak skala ostrości Scoville’a (SHU). Ich ostrość mierzy się poziomem kapsaicyny. Uznawana za najostrzejszą paprykę na świecie jest papryczka Carolina Reaper (1.569.300 SHU). Lubię ostre, ale chyba bym się nie odważyła spróbować…

4.Bomba witaminowa

Bo chilli to coś więcej niż tylko kapsaicyna, pieczenie i tłuszczu ubywanie. Chilli to zdrowie (chociaż jarmuż też, ale o tym nie pisze bo go nie lubię😛). Papryczka ma: witaminy C całe mnóstwo, potas, witaminy B6, K1, A i miedź (a podobno miedzi mamy za mało w “zachodniej diecie”).

5. Święto papryczki- 3 lipca

W lipcu obchodzony jest Dzień Czerwonej Ostrej Papryczki Chilli. Ojjj, chciałabym się kiedyś załapać! Tutaj pisałam o Dniu Arbuza, na który trafiliśmy podczas wakacji nad włoską Gardą ( Byłooo boooosko!). Ale Meksyk? Czy ja tam kiedyś trafie🙁?

Na ostatek mój ulubiony przepis z papryczką chilli grającą pierwsze skrzypce🙂

A smacznego Wam!

Ratatuj dyniowe z chilli i sokiem limonkowym
Składniki:
2 papryki żółte
1 czerwona papryka
0,450 kg polędwiczki wieprzowej
Kawałek dyni – mój miał ok. 60 dkg (bez skórki)
2 małe cebule
3-4 ząbki czosnku
2 łyżeczki soku z limonki
Sól, pieprz, szczypta cukru, świeży tymianek i oregano, natka pietruszki
2 papryczki chilli
Olej do smażenia
Zestawienie smaków podobne do tego z zupki. Tym razem polędwiczkę kroimy na medaliony około 3 centymetrowe, każdy z nich posypujemy solą, pieprzem i natką. Wykładamy na rozgrzany olej i smażymy krótko po każdej stronie. Usmażone medaliony wybieramy i układamy na miseczce, przykrywamy pokrywką. Dynie obieramy, kroimy wybrany kawałek w sporą kostkę, paprykę i cebulkę kroimy w mniejsze kostki, czosnek i papryczkę kroimy w cienkie paseczki. Na rozgrzaną oliwę wykładamy najpierw dynie i smażymy 5 minut, dodajemy resztę warzyw i smażymy kolejne 5-10 minut (do zrumienienia cebulki). Następnie dodajemy pieprz, sól, cukier i natkę pietruszki, sok z limonki. Całość zalewamy ¾ szklanki zimnej wody. Dusimy pod przykryciem około 20 minut, po których dodajemy usmażone polędwiczki i dusimy jeszcze 5 minut do odparowania wody. Danie jest proste, szybkie i rozgrzewające. Polecam zjeść z kromką razowego pieczywka.

 

About

No Comments

Leave a Comment