Dziewczynko po drugiej stronie lustra, czy ja cię w ogóle lubię?

Znasz to? Patrzysz w lustro i..hmmm, to chyba nie jest to. Nie żeby tylko wyglądowo (chociaż look i insta-pośladki to nie przelewki😛😉 ) . Wypiek nie spełnia standardów konkursu, życiowo nie wydala, sierotyzm i wolnomyślenstwo wrodzone oraz nieuleczalne. Może tak źle nie jest, coś tam sobą reprezentuję, ale do poziomu średniego to jeszcze hohoho! Jakbyś się bardziej postarała/postarał, to rodzina byłaby szczęśliwsza, dziecko lepiej wychowane a przyjaciele bardziej zadbani.

Często mam takie właśnie zapędy myślowe. Co wtedy? Wtedy daję sobie kopniaka w moje NiezbytInstaPośdaki i gromię głosem gromiącym:

Księżniczko na ziarnku ryżowym, nie od Ciebie świat i szczęście Twoich bliskich zależy. Pozwól się życiu toczyć, bo i tak będzie się toczyło po swojemu czy będziesz rwać włosy z głowy ze zmartwienia, czy nie. Twoja osoba zrobi tyle samo dobrego co uda jej się zepsuć, więc nie świruj! Staraj się, ale nie świruj!

Jest kilka rodzajów myśli, które tak czasami nieznośnie depczą mi po duszy, i które z impetem wykopuję z głowy, a wśród nich TOP 3 to:

1. Zła Matka

Która mogłaby więcej, mogłaby bardziej. Zła matka, która po 45 minutach zabawy z dzieckiem klockami myśli, że minęło półtorej godziny i załamuje ręce. Zła matka, która czasami traci cierpliwość; choć wie, że ten mały człowiek nie rozumie, że rozsypanie cukru na podłodze jest nie bardzo pożądane🙁. Zła matka, która marzy o wakacjach TYLKO Z MĘŻĘM; zła matka, co nie może już oglądać tych bajek. Ehh, a mogłaby być lepsza, cierpliwsza, zabawami dziecięcymi bardziej się interesować, prać wszystko na bieżąco i z uśmiechem chałupę ogarniać.

I wtedy nadchodzi kopniak: Mały zdrowy, uśmiechnięty, przytulony? To co się czepiasz🙂.

2. Leniuchowata kobieta

My, kobietki to z natury powinnyśmy być fankami sprzątania, perfekcyjnie jeździć na szmacie i wieszać pranie z uśmiechem na ustach. Lubić gotować, prasować, pamiętać okna umyć, dom przystroić i odstroić, na wystroju wnętrz się znać. Z tego wyszytego to ja lubię jedno: gotowanie lubię. Jak wnętrze wystroje, to zawsze wychodzi coś nie takiego jak wyjść miało, jak uprasuje to zawsze z kantem 🙁 . I jak pojawiają się takie myśli, myśli bebe, że ciulowa ze mnie pani domu, mama, żona, to się kopniakuję: rodzina nakarmiona, podłoga się nie klei, przez okna świat widać, familia uśmiechnięta i odprężona? To znaczy, że lenistwo na znośnym poziomie.

3.Dresowa poczwara

Czy nie mogłabym codziennie w obcisłe jeansy wskakiwać, oka podmalować, fryzurki uklecić i „czuć się ze sobą dobrze”?

Kurde, a jeśli ja się dobrze czuję w dresiwie, to co? Zbrodnia już? Że na głowie kucyk na nie lok zakręcony, po serfersku falująco opadający na twarz? A książkunie masz czas poczytać, oj nie ładnie, nunu! Zrób coś z sobą!

Więc generalnie to mój dresik jest czysty, moje skarpety grubaśne są słodkie, a mój uśmiech czarujący, więc mogę sobie pozwolić na dresowe dni🙂.

Buziaki!

About

No Comments

Leave a Comment