Styczeń uwięził nas w domu- jak sobie radzimy?

Hej Kochańce!

Temat znacie? Styczeń lubicie? Dla mnie najgorszy z miesięcy…Fu! Jednym słowem: Fu!!!

Czas poświąteczny i przedwiosenny, w zawieszeniu, w oczekiwaniu. Nie musi tak być przecież, a wiem, wiem. Można się ruszyć, podnieść szanowne cztery litery i w góry gnać podziwiać zimisko, które czasem jest tak piękne, że aż strach. Tylko, kurka wodna, nie zawsze możność jest🙁 🙁 .

Bo albo w otoczeniu nocy ciemnej drałujesz do roboty, swoje odpokutujesz,  powracasz w otoczeniu równie ciemnym i smolistym. Albo wirusy Cię prześladują niczym wprawieni szpiedzy, atakują całą familię… Nie, nie, nie wszystkich od razu! Najpierw Młode Najmłodsze, później Starszakowi wirusa sprzeda, następna w kolejce Matka Polka, co ich po nocach wytulała, a za nią ojcowska choroba się pojawia (tu drżyjcie już narody😛). Kiedy myślisz sobie, że już koniec, że już po wszystkim, Młode Najmłodsze glutem atakuje i cała pieśń rozpoczyna się od początku. Albo zwyczajnie masz dość tego zimna i nie chce Ci się patrzeć już na te poszarzałe śniegi. Wtedy… No, wtedy siedzisz w domu🙁. Jak umilić sobie styczniowe depro-czasy, żeby było trochę radośniej? Mam kilka wypracowanych w ogniu smutku sposobów, inspiracjami od Was też nie pogardzę.

1.Świeże kwiaty

Ja nie lubię kwiatów– mówiłam kiedyś mojemu mężowi- Nie kupuj mi habazi, bo to strata pieniędzy. I nie mówiłam tak wcale z oszczędności- po prostu zakup kwiatów, które i tak zaraz zwiędną a nie posiadają praktycznej funkcji wydawał mi się bezcelowy.

Teraz, zwłaszcza zimą, bardzo lubię mieć bukiet świeżych kwiatów w salonie i wcale nie żałuje na nie mammony (i tak mężu je kupuje😛). Mały bukiecik w jeszcze mniejszym wazoniku może mieć ogromną moc sprawczą- a sprawia radość, przypomina o wiośnie, symbolizuje życie. Tak, teraz lubię mieć kwiaty w domu!

 

2.Świeczuchy

Kawałek ognia, a tyle ciepła. Zimową porą wieczór bez świeczek to wieczór stracony, wieczór chłodny i zmarzły. Jak odpalam sobie świeczuchy, czekoladowe, kokosowe, cynamonowe; czuję się jakbym szła na randkę🙂, albo do SPA. Też tak macie?

3.Skandynawskie klimaty

Długie wieczory nastrajają do wspomnień wakacyjnych i słonecznych, prawda to, a jakże. Tylko że mnie przy okazji trochę rozstrajają, i często po takim wspominaniu lata czuję się jeszcze gorzej zdołowana. Natomiast zimową porą bardzo wchodzą mi skandynawskie klimaty- czy to książkunia czy kawałek filmiku. Domy na otoczonym śniegiem odludziu, mordercy czający się na mrozie, tajemnice sprzed lat- jakość się to zgrywa z zimowym zaoknem i wciąga. Latem skandynawskich czytadeł nie zaczytuje, uważam, że to nie przystoi😛.

4.Moc zapachów

O, tak! O tym, że jestem zapachoholiczką pisałam Ci już tutaj. A kiedy spędzam dużo czasu w domu to dom ten staje się istnym polem bitwy na zapach. Tu psiknę, tam zawieszę, tu świeczkę odpalę. I tak bym mogła dzień cały się zapachować. Jednym z najlepszych prezentów jakie otrzymałam w życiu był zapachowy kominek- rzecz mała, a jak cieszy. Wystarczy trochę wody, trochę olejku eterycznego, a dom wypełnia się zapachem lawendy czy cytryny albo cynamonu. Zima o zapachu cynamonu smakuje o niebo lepiej🙂.

5.Zupa dobra na wszystko

Nie wiesz co robić z życiem- zrób zupę? – ostatnio pisałam, że bardzo podoba mi się to stwierdzenie. Zupa jest dobra na wszystkie smutki, a kiedy gotujemy zupę, to dom jest bardziej domowy, kuchnia bardziej przytulna, a o obiad bardziej rodzinny. Bez zupy ani rusz! Wstajesz bardzo wcześnie? Wychodzisz na świat zimny? Odśnieżasz samochód z tony śniegu (kurdeeee, u mnie takie toniska, aż czasami wydaje mi się, że lepiej odśnieżałoby się łopatą niż tym małym cośkiem na stacji zakupionym 😕 😉)? Czekają Cię jakże długaśne minuty na przystanku, jedna z niewielu chwil, kiedy możesz podziwiać własny oddech?

Jedz zupę na śniadanko- serio! Ugotuj sobie dzień wcześniej, najlepiej taką rozgrzewajkę, z imbirem, papryką, kardamonem, pomidorkami. I odgrzej z rańca, a przekonasz się o jej rozgrzewającej mocy. I ta siła zostanie z Tobą przez resztę dnia🙂.

6.Herbata

Oj, w zimisko idzie u mnie Ciotka Herbatka hektolitrami. Zaparzam ją do dużego dzbanka i zostawiam na podgrzewaczu ze świeczuszką. Herbata ociepla duszę🙂.

Muszę się przyznać, że w letnie miesiące o niej zapominam, coś tam czasami na zimno przygotuję, mięty kawałek czy rumianku, ale to bardzo sporadyczne sytuacje. Jest zima to i musi być herbata.

7. Wino grzane

Podobno mądrość zaklęta w winie jest niezrównana🙂

Staram się ją zgłębić.

W zimę zgłębiam na ciepło, z plasterkiem pomarańczy, łyżeczką miodu, szczyptą cynamonu i goździkami.

 

Jakieś jeszcze pomysły na umilenie zimowego czasu w chałupce?

Będę wdzięczna za pomysły, bo jeszcze połowa tego paskudztwa Stycznia przed nami.

About

No Comments

Leave a Comment