Dlaczego Kreta jest najlepszym miejscem na EMERYTURĘ?

Kiedy człowiek jeździ po świecie, czy to na wakacje, czy służbowo, czy jakkolwiek inaczej, ocenia nowo poznane miejsca. My z Sowim Tatą, mamy od lat taką zabawę, że rozpatrujemy miejsca do których podróżujemy po kątem ewentualnego w nich zamieszkania. I tak, po wakacjach na Krecie, które przypadały ofcourse na marzec, ZGODNIE ( a to dziwota!) stwierdziliśmy, że Kreta jest najlepszym rozwiązaniem na naszą emeryturę. O ile oczywiście nie rozwiedziemy się do tego czasu, kształt świata się zachowa i nie będzie katastrofy nuklearnej czy społecznej… Bo żeby nie było, że wybiegam już w przyszłość za daleko. Albo, że leniwa jestem i o emeryturze już myślę (chociaż to akurat prawda- do wulkanów energii nie należę, a o wiecznych wakacjach marzę codziennie). Więc taka ta Kreta, górzasta, piaszczasta, piękna niemożliwe nas do siebie przekonała i na stare lata życie wygodne obiecała. Dlaczego akurat Kreta, a nie Włochy moje najukochańsze, z makaronami i pomidorami przepysznymi, dlaczego nie Kanary z pogodą i wiosną wieczną tylko, bądź co bądź, zadupiasta grecka wysepka? Parę emeryturo-pro argumentów poniżej.

1.Spokój

Tak, ja wiem, że wszędzie, gdzie pojedziemy na wakcjole, zwłaszcza w krajach śródziemnomorskich i ZWŁASZCZA poza sezonem to nam się będzie wydawało, że jest spokojnie. Ale ja zawsze jeżdżę poza sezonem i tak spokojnie, że aż przespokojnie to jeszcze nigdzie nie było. Kreta w marcu jest cichutka i spokojniutka, jakby była zagłada zombi, a kreteńskim Grekom daleko do entuzjastycznych Włochów czy temperamentnych Hiszpanów. Wydawali mi się tacy…spowolnieni mega. Dla mnie to super sprawa, bo do szybkich to ja nie należę😛. W swoim spokoju pozostają zadowoleni i uśmiechnięci, ale nie epatują tym, nie zarażają wesołością jak Włosi, nie zaczepiają, nie dogadują…Czas powoli płynie, a Grecy razem z nim, albo nawet wolniej. Dream każdego emeryta!

2.Kot Emeryt

Greckie koty są bezczelne! Ocierają się, te kocie grubaski, o nogi, o torby; miałczą, tak rozkazująco miałczą; nie delikatne  Miał, miał, proszę mleczka mi daj tylko “Miał, Człowieku, dawaj coś dobrego, bo cię popocieram na śmierć. Zajmują też maty na plaży… wystarczy chwila w morzu, wracasz spokojnie na kocyk a tam, BACH, kot się wygrzewa i żadne “psiiiik” mu nie straszne. Samolubne, żarłoczne, rozpuszczone, leniwie liżące łapy w południowym słońcu… no marzenie moje! Miałabym takich ze trzy! I uwielbiałabym każdego z osobna. Co prawda, bardziej psia mama ze mnie w chwili obecnej, ale koty też wielce szanuję za ich indywidualizm i inteligencję🙂. A koty na emeryturze to must have każdego Dziadka i Babci🙂. Ja chcę te z Krety!

3. Brak spiny

W Grecji pojęcie piękna trochę inne, ciut kulejące. Bo niby pozostałości antyku, kamienne miasta itp., ale nie do końca zadbane, ogródki nie wypielęgnowane, trawka równo nie przecięta, płotek na wiosnę nie odmalowany, auta trochę zdezelowane, śmieci zmagazynowane… Ot, nie było, kiedy! Tu doszło między nami ( Sowa vs Mężu) do delikatnie ostrej wymiany zdań, bo Mężu był zdania, że to bieda. Ja chłopu tłumaczę, że nie zawsze nieidealny porządek i nierówno przystrzyżony trawnik oznacza biedę! Kłócili my, kłócili my, nawet PKB na osobę i inne ekonomiczne wskaźniki sprawdzali i w końcu wyszło na moje ( Sowa- ♥, Mężu- nokaut). Nie ma biedy i nie ma spiny, nie ma wyścigu kto ma lepsze auto i lepszejszy ogródek i płoteczek😉 . Ludzie interesują się bardziej życiem, niż życia oprawą (bo co, i tak jest pięknie, morze, góry i te sprawy), a żyją powoli i spokojnie, bez zawiści i spoglądania na to co sąsiad tam ma. Choć pewnie nie wynika to z anielskiego usposobienia, ale bardziej z lenistwa… Takie lenistwo to ja rozumiem🙂.

4.Grecki porządek

Grecja była pierwszym krajem zagranicznym jaki dane mi było odwiedzić (nie licząc czeskiej strefy przygranicznej- kto jeździł po małe co nieco?😛). Taka sytuacja miała wtedy miejsce: stacjonowaliśmy wówczas u pewnego przemiłego Greka i kiedy Ciocia mojej koleżanki chciała posprzątać mu kurze z ołtarzyka (w rogu pokoju znajdował się stoliczek z prawosławnymi obrazkami liturgicznymi), starszy Pan oburzył się niezmiernie. Powiedział, że to nie są święta i żeby się nie wygłupiała; posprząta się na Boże narodzenie, a generalnie to na Wielkanoc. I tak to trochę jest z tym greckim podejściem do porządku, co na Krecie też widać. Może nie tak bardzo w turystycznych miejscowościach i w półroczu sezonowym, ale jeśli wybierzesz się na Kretę poza sezonem i jeszcze zejdziesz z utartej ścieżki, to nie zobaczysz kreteńskiej miłości do porządku idealnego. Dla mnie… pełen wypas! Nienawidzę biegać ze szmatą przyczepianą do tyłka i pucować zakamarków przed przyjazdem gości. I nie będę tego robić na mojej emeryturze, na Krecie, czad, c’nie😉?

5.Grecka dieta

Chcesz pożyć dłużej? Na tej emeryturze trochę pobalować? I czuć się dobrze, nie że tam się sypie, tam Ci strzyka? No to voilà! Kreta idealną jest! Bo wstajesz raniutko, słoneczko świeci, idziesz potruchtać (o bieganiu na emeryturze to może nie mówmy😉), później orzeźwiająca kąpiel w morzu, a w domku śniadanko: pomidory z ogrodu, oliweczki z bazarku, feta przepyszna. Wpieprzasz cudowne warzywka i owocki, rybki świeże i morza dary inne, winem czerwonym co ma przeciwutleniacze zapijasz; witaminy D to Twój organizm staje się fabryką (w ruchu ciągłym🙂), hormony dobroczynne szaleją, mózg się weseli, sprawność fizyczna zachowana. Kreteńska dieta i styl życia są predykatorem długowieczności i dobrego zdrowia. Więc nic tylko jeść, pić, kąpać się i słońcować🙂.

 

Komu się spodobało?

Kto jedzie ze mną, jak dwie babuszki, ramię w ramię, zamiast dziergać szaliki w Polsce, popływać na starość w Morzu Śródziemnym?

 

Brak komentarzy

Napisz komentarz