Zdrowy Targ na Przedgórzu

Mówi się, że zdrowie jest tym co w życiu mamy najcelniejsze. I trudno się z tym nie zgodzić (choć dodałabym jeszcze miłość tak równolegle, miłości nigdy nie dość♥♥♥!). Świadomość potrzeby dbania o zdrowie na szczęście wzrasta w społeczeństwie (i w końcu, i dobrze!) i wzrasta też świadomość tego, jak ważna dla zachowania równowagi w naszym organizmie jest DIETA! Produkty które jemy mogą być dla nas lekarstwem, wspomagaczem, mogą też powodować chorobę. Od diety zależy nasze samopoczucie, energia, sen, jasność myślenia. Słowa „Jesteś tym co jesz” traktuję jak najbardziej poważnie.

Dieta MŻ- niekoniecznie
Wspominałam na tym blogu jak wyglądała moja przygoda z odchudzaniem (kilka słów na ten temat przeczytasz TUTAJ). Początkowo, w mojej diecie chodziło głownie o utratę nadprogramowych kilogramów i kierowałam się prostą zasadą słyszaną od znajomych i rodziny:

Chcesz schudnąć, to po prostu Zasada MŻ: Mniej Żarcia😊.

Znacie tę zasadę? Początkowo oczywiście są efekty, później murowany efekt jojo.

Bo kontrolowanie ilości spożywanych pokarmów jest potrzebne, ale najważniejsza jest JAKOŚĆ JEDZENIA. Cheeseburger z Maca ma tyle samo kalorii co gotowany kurczak z kaszą.

Sęk w tym, że w przypadku tego pierwszego będziemy głodni po godzinie od posiłku, a gotowana potrawa da nam energię i nie odłoży się w niepotrzebny (w żadnym razie😊) tłuszczyk na boku lub (OMG!) brzuchu.

Jakość SMAKU
Ta prawda życiowa, dotarła do mnie po 10 latach prowadzenia tłuszczo- krucjaty. 10 latach. Bystrzak ze mnie, co?

Prze te 10 lat katowałam się ograniczaniem porcji wysoko przetworzonego jedzenia, po czym moje zwoje mózgowe skierowały się ku kaszom i warzywom i tadam! To był strzał w 10! Pomaga mi to nie tylko zachować odpowiednią wagę NIE GŁODZĄC SIĘ, ale ma także wpływ na moje samopoczucie.

Kiedy zaczęłam zdrowiej jeść stałam się szczęśliwsza! Serio- kasza z pomidorami szczęście mi dała! Nie wyobrażam sobie teraz powrotu do starych nawyków, kiedy to obiadem nazywałam lasagne z lodówki, kupioną w markecie a odgrzaną w mikrofalówce. Żeby jeszcze tragedii było mało mnie ten obiad SMAKOWAŁ. Wyobrażasz to sobie. Parę miesięcy temu, po 2 latach od zmiany nawyków, miałam” okazję” spróbować tego specjału i wiesz co? To okropne jest, niezjadliwe w ogóle! Czuć chemią jak w … nie wiem, zakładach włókienniczych😊 Teraz smakują mi za to zdrowe słodycze, duszone warzywa, zupy. Staram się jeść jak najwięcej potraw na ciepło, jak najwięcej sama gotować i używać lokalnych produktów.
Nadal co prawda zmagam się z kilkoma nadprogramowymi kilogramami które pozostały mi po ciąży, ale wiem, że jeśli zachowam zdrowy styl odżywania i odpowiednią dozę aktywności.

SEROWARNIA I ZDROWY TARG
Moja historia może tłumaczyć skrupulatność z jaką staram się wybierać produkty które jem, i które (o zgrozo!) je też moja rodzina. Podczas częstych wypraw do Srebrnej Góry natrafiliśmy z Mężem na cudne miejsce sielsko -anielskie, gdzie możemy zaopatrywać się w świeże i lokalne produkty. W małej i malowniczej wiosce Lutomierz prosperuje PRAWDZIWA SEROWARNIA, prowadzona przez piękną Malwinę ( o Serowarni poczytasz TUTAJ ). Dostaniemy tam sery wytwarzane rodzinną metodą, Malwina przyniesie nam je świeże, prosto z solanki. Sery wytwarzane są z mleka (krowiego lub koziego) od lokalnych rolników, a ich smak często wzbogacany przez zdrowe przyprawy jak: mięta, kozieradka, czosnek, kwiat bzu, czarnuszka. Jeżeli wybierzecie się do Serowarni na pewno zostanie tam przyjęci z otwartymi rękami, Gospodarze opowiedzą o produkcji sera i innych wyrobów, i zaproszą na degustację przed zakupem.
W Serowarni znajdziemy nie tylko sery, możemy zaopatrzyć się tam w inne produkty mleczne (masło jak talala😊, na pewno różne w smaku i konsystencji od marketowego) czy przetwory, jak sok z bzu czy powidła, które Gospodarze produkują samodzielnie. My, z moim kochanym Mężem, jesteśmy serocholikami♥, więc odkrycie Serowarni niezmiernie nas ucieszyło.

Przyjemniej jest zjeść kawałek świeżego sera prosto z solanki niż marketowy zbitek mleka modyfikowanego z tłuszczem palmowym w którym dziury są robione specjalnym dziurkaczem (Zgroza!).

Kolejnym plusem dla Serowarni i jej Gospodarzy są Targi Zdrowej Żywności, organizowane tam raz na miesiąc, zawsze w trzecią niedzielę miesiąca. Znajdziemy tam lokalnych wystawców, którzy promują swoje wyroby.
Ja tym razem wybrałam dynie z lokalnej eko-farmy, kilka kosmetyków z Mydlarni z Rudnicy, chlebek, konfiturę malinową, otręby i oczywiście sery😊 Nie załapałam się na masło, czego bardzo żałuje☹.

Targi Zdrowej Żywności to świetna okazja, aby poznać nowe samki i zainspirować się kulinarnie. To jak jemy ma wpływ na to, jak żyjemy i warto poświęcić trochę czasu, aby wybrać produkty świeże i bez listy chemikaliów.

Jeśli chcesz wstawać rano i czuć się dobrze to, cóż… samo jedzenie tego nie zapewni, jednak bark odpowiednich składników w pożywieniu gwarantuje nam złe samopoczucie, obniżenie odporności i podatność na choroby. Lokalne produkty omijają procesy pasteryzacji, konserwacji, transportu, przechowywania, dzięki czemu nie tracą swoich dobroczynnych właściwości.
Gotuj dla Siebie, nawet tylko dla Siebie. Często słyszę zdanie:
Jestem sama, nie opłaca mi się gotować.
Jak może się nie OPŁACAĆ? Czy Ty nie jesteś wystarczająco ważna? Przecież Twoje ciało i zdrowie to podstawa wszystkiego co masz. Więc gotuj, poświęć czas czy środki, jedz na ciepło. Jedz lokalnie😊.

Brak komentarzy

Napisz komentarz