fbpx

10 produktów wzmacniających i oczyszczających organizm, których nie może zabraknąć na zimę w Twojej spiżarni

Kiedy za oknami jesienno-zimowa aura, najlepiej mieć w spiżarni kilka naturalnych „wspomagaczy”, aby przetrwać te ciężkie czasy😊. Produktów wzmacniających jest bardzo dużo, i nie będę się upierać, że poniższa lista jest listą najlepszych w tym rodzaju. Staram się jednak celować w produkty lokalne (a jeśli nie lokalne, to Polskie), nie szarpiące zbytnio kieszeni i dostępne w okresie jesienno-zimowym.

1. Sok z kiszonego buraka
Taki sok, choć nie jest zbyt smaczny czy estetyczny, możemy nazwać kopalnią dobroci. Zaczynając od bakterii kwasu mlekowego, które regulują  metabolizm, na witaminach z grupy B nie kończąc. Sok z kwaszonego buraka jest źródłem kwasu foliowego, żelaza, magnezu, potasu, witaminy C. Działa jak naturalny energetyk, o czym na własnej skórze przekonałam się w ciąży, kiedy podczas pierwszego trymestru myślałam, że umieram (😊) pomagał mi właśnie sok z buraka- dodawał sił i wspierał w walce z nudnościami.
Szklanka takiego soku dziennie pozwoli oczyścić organizm z toksyn (których w okresie grzewczym wdychamy dużo więcej☹), korzystnie wpłynie też na nasz wygląd, a przecież wszyscy chcemy być piękni i młodzi😊.

2. Czosnek
Lek na całe zło. Znany i sławy w szerokim świecie ze swych właściwości przeciwzapalnych, pomaga zaleczać przeziębienia. Przepis na babciny koktajl przeziębieniowy z czosnkiem, taki co zawsze działa: ząbek czosnku rozcieramy w moździerzu, szklane mleka podgrzewamy , dodajemy łyżkę masła i roztarty czosnek. Pijemy i uciekamy pod koc. Uwaga: koktajl jest w smaku ohydny, ale pomaga.

3. Kapusta kwaszona
Podobnie jak w przypadku kwaszonego soku z buraka, kapusta kwaszona zawiera powstałe w wyniku fermentacji bakterie kwasu mlekowego, które regulują pracę jelit. W okresie, kiedy nie mamy dostępu do świeżych warzyw i owoców, które są źródłem błonnika, warto wspomagać procesy trawienne właśnie przez zawarte w kwaszonkach bakterie kwasu mlekowego.  Mam taką przypadłość, że w lato kwaszonek nie tykam, natomiast wraz z nadejściem jesieni mój organizm daje mi znać ze ich potrzebujemy i ochota na nie wzrasta maksymalnie. Zimą należy więc pamiętać: kwaszonki mają moc!!

4. Kasza jaglana
Ta koleżanka nie ma zbyt dobrej sławy, choć muszę przyznać, że nie bardzo rozumiem dlaczego. Ja uwielbiam jej budyniowy smak♥! Dzięki niemu nadaje się zarówno do dań słonych, jak i do zdrowych deserów. Kasza jaglana to źródło witamin z grupy B oraz żelaza, potasu, magnezu, miedzi, wapnia i fosforu. Jednak jej główną zaletą jest odczyn zasadowy, przez co skutecznie odkwasza organizm i pozwala nam pozbyć się toksyn, np. ze słodyczy czy kawy. Więc mała czarna z tylko z ciastem jaglanym.

5. Pieprz
Pieprz przyśpiesza procesy trawienne, wzmaga też pocenie się organizmu, dzięki czemu ułatwia nam pozbywanie się toksyn. Mamy trochę przypraw tego typu: kurkuma, papryka, imbir, cynamon- działają podobnie, ale z pewnością nie są tak uniwersalne jak pieprz.

6. Propolis
Propolis, inaczej kit pszczeli, jest bardzo cenny, choć jego pochodzenie nie zachęca( a bleee!). Propolis to mieszanina żywicy drzew i krzewów oraz wydzielin gruczołów pszczelich (ponowne ughh!). Ale ma siłę przeciwzapalną jak czołg, o czy przekonałam się łapiąc zapalenie gardła na Teneryfie. Byłam pewna, że pomoże mi jedynie antybiotyk, a nie te drogie (15 euro, zdziercy) tableteczki z rysunkiem pszczoły. O dziwo,  pomogło i to znacznie szybciej niż antybiotyk (a wiem to, bo jestem weteranem w zapaleniach gardła). Po powrocie z wakacji zaopatrzyłam się więc z miód z propolisem, który spożywam regularnie, co znaczenie zmniejszyło częstotliwość moich chorób.

7. Pietruszka
Skarbnica witaminy C. Pewnie, że nie ona jedna, ale pietruszka jest łatwa w przechowywaniu, można ją kupić lokalnie i łatwo przygotować susz na zimę. Do tego doskonale podkreśla smak potraw, więc po co inwestować w egzotyczne owoce, skoro mamy rodzime dobra.

8. Czarnuszka
Przez mnie odkryta całkiem niedawno, ale pokochana całym sercem. Za smak i zastosowanie, których nie mało. Czarnuszka jest nazywana złotem faraonów, bowiem stosowana była w gastronomii już w starożytności. Co ma takiego fantastycznego? A no, ma całkiem sporo: witaminę E oraz witaminy z grupy B, wapń, magnez, żelazo, sód, potas, selen oraz cynk. Co jest istotne w okresie zimowym, czarnuszka ma właściwości bakteriobójcze i wieść niesie, że poprawia nastrój.

Spaghetti z czarnuszką

9. Jabłka
Jeśli jemy je w całości pomagają regulować przemianę materii przez prowokowanie skurczów jelit. Dzieje się tak dlatego, że jabłka zawierają sporo błonnika pokarmowego oraz składnik zwany pektyną. Dzięki nim możliwa jest także regulacja poziomu cholesterolu i cukru we krwi. Należy jednak pamiętać, że nie każdy może jeść surowe jabłka, problem mogą mieć z nimi osoby o podrażnionej błonie śluzowej żołądka. 

10. Siemię lniane-  ratunek dla skóry suchej czy atopowej
Niezastąpiony numer jeden na mojej liście. Kleik z siemienia lnianego łagodzi podrażnienia przewodu pokarmowego poprzez działanie osłaniające i „wyścielające” ściany żołądka. Spożywane w surowej postaci, siemię lniane reguluje pracę jelit i żołądka. Dzięki flawonoidom, czyli barwnikom roślinnym ma działanie przeciwzapalne, a cynk w nim zawarty dobroczynnie wpływa na stan naszej skóry. Jest niezwykle pomocne przy skórze suchej, atopowej, trądziku czy nawet łuszczycy- wtedy najlepsze działanie ma stosowanie zewnętrzne, przez nakładanie kleiku z siemienia na zmienione chorobowo miejsca.

Brak komentarzy

Napisz komentarz